|
FNE: Co było najważniejszym wydarzeniem w przemyśle filmowym Pańskiego kraju w zeszłym roku?
Ferenc Grunwalsky: Najważniejszy dzień właśnie nadchodzi - będzie to ten czwartek. W lipcu roku 2007 spłonęła sala Huszárika w Fót Stúdió, a pożar całkowicie zniszczył 1000 m2 scenografii. Udało nam się zrekonstruować to, co uległo zniszczeniu; powstał zupełnie nowy i nowoczesny obiekt. Publiczny Fundusz Filmowy Węgier - The Motion Picture Public foundation of Hungary (MMKA) zdołał pokryć wszystkie koszty budowy z własnych środków, bez żadnych zewnętrznych źródeł wsparcia, co jest ogromnym osiągnięciem w tych trudnych pod względem finansowym czasach. FNE Jakie znaczenie mają europejskie koprodukcje dla rozwoju węgierskiego przemysłu filmowego i jakie widzi Pan możliwości współpracy z sąsiadującymi państwami na polu produkcji, edukacji i dystrybucji? F. G.: Koprodukcje stają się coraz ważniejsze. Zaraz po utworzeniu MMKA, musieliśmy pokrywać 100% kosztów filmu. Dziś dajemy tylko 33-40% całkowitej sumy; reszta pochodzi od koproducentów i ze środków pozyskanych od inwestorów. Mentalność młodego pokolenia dopasowała się do nowej sytuacji - planowanie filmów jako koprodukcji, we współpracy z innymi, staje się dla nich coraz bardziej naturalne. Proces ten jest również wspierany przez UE. Właściwie poziom współpracy i koprodukcji z krajami Wschodniej i Zachodniej Europy jest u nas taki sam. FNE: Jaką rolę odgrywa film w świadomości kulturowej Węgier? F. G.: Węgierski przemysł filmowy to stabilna, godna zaufania instytucja uznawana za granicą, co wcale nie jest naturalne w tym kraju jeśli porównamy przemysł filmowy ze stanem innych instytucji artystycznych. Nasze filmy są prezentowane na wszystkich głównych, ważnych festiwalach, a co roku przedstawiamy światu młodych filmowców, a to jest o wiele lepsze, niż gdybyśmy mieli tylko jeden wielki przebój od czasu do czasu. Ta solidność bardzo sie liczy. FNE: W jaki sposób międzynarodowe uznanie dla węgierskich filmów pomaga w promocji nie tylko rodzimego przemysłu filmowego, ale także Węgier jako kraju? F. G.: Ciągłość jest bardzo cenna. Przez cały czas utrzymujemy wysoki standard produkcji filmowej i wciąż wychodzimy z nowymi inicjatywami - świat musi to dostrzegać. Węgierski film ma ważne tradycje i swój własny, szczególny styl, który wynika z naszej historii, mentalności, wysokiej kultury Węgier. FNE: Spoglądając na ostatnie pięć lat, co uznałby Pan za najważniejsze osiągnięcia, a co w Pana opinii jeszcze trzeba zrobić? F. G.: Musimy trzymać się naszej ścieżki. To dobry kierunek: utalentowane pokolenia pojawiają się na festiwalach, ogólny poziom jest wysoki. Brakuje tylko jednej naprawdę ważnej rzeczy. Musimy zwiększyć stopień współpracy i koprodukcji, musimy mieć więcej międzynarodowych gwiazd i owocnych kontaktów. Przemysł filmowy musi mieć możliwość bycia absolutnie niezależnym. Cieszę się z czteroletniej umowy zawartej przed dwoma laty zapewniającej przemysłowi filmowemu fundusze państwowe do roku 2010, która nie może być zmieniona. Inne ważne negocjacje przeprowadziliśmy z UE: komisja w końcu zaakceptowała węgierskie przepisy regulujące kwestie filmu oraz systemu finansowania i ulg. Musieliśmy dopasować system do ich wymagań, ale ostatecznie, w roku 2008, doszliśmy do porozumienia, więc i tę kwestię mamy uporządkowaną do 2013 roku. |